/Crayon Fields - All The Pleasures Of The World/
sobota, 12 lutego 2011
wtorek, 8 lutego 2011
Arvo Pärt.- Symphony No. 4 "Los Angeles" - First Movement - (1/2)
/Arvo Pärt.- Symphony No. 4 "Los Angeles" - First Movement - (2/2)/
/Arvo Pärt.- Symphony No. 4 "Los Angeles" - First Movement - (2/2)/
Etykiety:
classical,
contemporary jazz,
neoclassical
poniedziałek, 7 lutego 2011
Nie wiem. Nie czuję ostatnio coś łączności z LOTEM. Obco. Nie jak u siebie.
Nie pragnę tu przychodzić.
/pewnie mi to minie.
/tak sobie marudzę.
będzie prawniczo. w punktach.
1. Wypasiony koncert w sobotę. na otwarciu Ósmego Dnia Tygodnia.
Na wiele koncertów Pink Freudów - ten był miażdżący. Nie ma słów.
Nie ma słów... Miałam miękkie kolana. Walące serce. Byłam dźwiękiem który odbijał się od ścian. Robił fikołki. Na złamanie karku leciał przed siebie. wolny i szczęśliwy.
2. na tej samej imprezie - koncert Pogodno. Nie cierpię Pogodno.
i faktycznie koncert był dobry w momentach kiedy nie było wokalu.
a jechała trąbka. Trębacz - nie znam nazwiska, ale sprawdzę. - to był ten koleś, który grał z Tymonem rok temu w Kulturalnej na TT Jazz Experience.
Wyśmienity.
Czuję się strąbkowana. zaspokojona pod tym względem. na dwa dni :)))))))
3. a dzisiaj saksofon. w Małej. ale to gitara mnie wciągnęła. efekty. efekty.
ogórki.
miło.
/ależ jestem zchilloutowana.. Wreszcie. Cały miesiąc sam stres.
Jestem teraz taka spokojna.
Ściskam Was..
/śmiech. przypomina mi się wczorajsza impreza. Przyjaciółka jęczy, że podoba jej się Mazolewski. Czy ma żonę. że by go poderwała. Jęczy. Jęczy. Jęczy.
Przechodzę koło barku. Idzie Mazolewski. Spontan. Biorę Mazolewskiego za rękę bez słowa.
I prowadzę.
no. śmiesznie było... :))))))))
a ja naprawdę nic nie piłam :))))))))
Nie pragnę tu przychodzić.
/pewnie mi to minie.
/tak sobie marudzę.
będzie prawniczo. w punktach.
1. Wypasiony koncert w sobotę. na otwarciu Ósmego Dnia Tygodnia.
Na wiele koncertów Pink Freudów - ten był miażdżący. Nie ma słów.
Nie ma słów... Miałam miękkie kolana. Walące serce. Byłam dźwiękiem który odbijał się od ścian. Robił fikołki. Na złamanie karku leciał przed siebie. wolny i szczęśliwy.
2. na tej samej imprezie - koncert Pogodno. Nie cierpię Pogodno.
i faktycznie koncert był dobry w momentach kiedy nie było wokalu.
a jechała trąbka. Trębacz - nie znam nazwiska, ale sprawdzę. - to był ten koleś, który grał z Tymonem rok temu w Kulturalnej na TT Jazz Experience.
Wyśmienity.
Czuję się strąbkowana. zaspokojona pod tym względem. na dwa dni :)))))))
3. a dzisiaj saksofon. w Małej. ale to gitara mnie wciągnęła. efekty. efekty.
ogórki.
miło.
/ależ jestem zchilloutowana.. Wreszcie. Cały miesiąc sam stres.
Jestem teraz taka spokojna.
Ściskam Was..
/śmiech. przypomina mi się wczorajsza impreza. Przyjaciółka jęczy, że podoba jej się Mazolewski. Czy ma żonę. że by go poderwała. Jęczy. Jęczy. Jęczy.
Przechodzę koło barku. Idzie Mazolewski. Spontan. Biorę Mazolewskiego za rękę bez słowa.
I prowadzę.
no. śmiesznie było... :))))))))
a ja naprawdę nic nie piłam :))))))))
niedziela, 6 lutego 2011
p a c h n ę l i m o n k ą
Coś jak Lambchop. Tylko lepiej.
/iLiKETRAiNS // Hope Is Not Enough/
/iLiKETRAiNS - Death of an Idealist/
/iLiKETRAiNS - A Father's Son/
/iLiKETRAiNS - We Saw The Deep/
/iLiKETRAiNS - A Divorce Before Marriage/
/iLiKETRAiNS - Progress Is A Snake/
nie myśleć.
/iLiKETRAiNS // Hope Is Not Enough/
/iLiKETRAiNS - Death of an Idealist/
/iLiKETRAiNS - A Father's Son/
/iLiKETRAiNS - We Saw The Deep/
/iLiKETRAiNS - A Divorce Before Marriage/
/iLiKETRAiNS - Progress Is A Snake/
nie myśleć.
sobota, 5 lutego 2011
Gdzie nikt nie może tam Tiersen może.
/Tiersen zawsze mi to zrobi. W każdej stylistyce.
/Yann Tiersen - Fuck Me/
/Yann Tiersen - Amy/
/Yann Tiersen - Till the End/
/Dobra. Już nie ściemniajmy. Pierwsze podejście do tej płyty miałam kiedyś słabe.
Ale przełamałam się. Aż dziwię się dlaczego było tak trudno.
Przecież to Tiersen, na Boga!! Zamknij oczy.
/Tiersen zawsze mi to zrobi. W każdej stylistyce.
/Yann Tiersen - Fuck Me/
/Yann Tiersen - Amy/
/Yann Tiersen - Till the End/
/Dobra. Już nie ściemniajmy. Pierwsze podejście do tej płyty miałam kiedyś słabe.
Ale przełamałam się. Aż dziwię się dlaczego było tak trudno.
Przecież to Tiersen, na Boga!! Zamknij oczy.
Ja mam za mocną wyobraźnię. naprawdę! :)
Latanie sprawia mi trudność ostatnio.
Właściwie nie słucham niczego. Nie oddycham.
Z małymi incydentami. ->
Czwartkowy koncert Enrica Ravy ze Stefano Bollanim - odnotowuję,
bo nie wypada nie odnotować, choć właściwie wcale nie chce mi się mówić. Cudnie.
Jak się dowiedziałam o koncercie, pierwszą moją myślą było - cholera. Wolałabym Ravę solo. Nie z fortepianem. Po co fortepian. Nieee. Trąbka. Trąbka. Trąbka!!!
Ale cały koncert patrzyłam na Stefano. słuchałam Stefano. A Rava był obok.
Nie chodzi o to, czy Stefano był przystojny, czy mi się podobał.
Jest mi to zupełnie obojętne. Ja w ogóle nie zauważam takich rzeczy jak uroda u mężczyzn. u muzyków. u ludzi.
To jak Stefano grał. Jak przy tym wyglądał. Jakie dźwięki generował. Było druzgocące.
Absolutnie wbijające w siedzenie.
i ten duet. Najlepszy duet jaki słyszałam kiedykolwiek.
Oni tak ze sobą korespondowali. Na takim luzie. Tak płynnie. Pięknie.
To była najwyższa klasa muzyczna na świecie.
Nie ma lepszych muzyków na ziemi. Widziałam to w każdym ich ruchu.
Czułam w każdej wydanej nucie. Rozkosznej. Włoskiej. Tak cholernie W Ł O S K I E J!!
Serce mi nie stanęło na tym koncercie. Nie otworzyłam się.
Czy to coś złego.
Nie.
To był po prostu fenomenalny koncert.
Genialny.
4 rząd na środku i PRASA z moim imieniem i nazwiskiem. przyjemne!!
/Stefano Bollani ed Enrico Rava al Teatro Regio di Torino/
/Stefano Bollani & Enrico Rava @ Umbria Jazz Winter 2008/
Właściwie nie słucham niczego. Nie oddycham.
Z małymi incydentami. ->
Czwartkowy koncert Enrica Ravy ze Stefano Bollanim - odnotowuję,
bo nie wypada nie odnotować, choć właściwie wcale nie chce mi się mówić. Cudnie.
Jak się dowiedziałam o koncercie, pierwszą moją myślą było - cholera. Wolałabym Ravę solo. Nie z fortepianem. Po co fortepian. Nieee. Trąbka. Trąbka. Trąbka!!!
Ale cały koncert patrzyłam na Stefano. słuchałam Stefano. A Rava był obok.
Nie chodzi o to, czy Stefano był przystojny, czy mi się podobał.
Jest mi to zupełnie obojętne. Ja w ogóle nie zauważam takich rzeczy jak uroda u mężczyzn. u muzyków. u ludzi.
To jak Stefano grał. Jak przy tym wyglądał. Jakie dźwięki generował. Było druzgocące.
Absolutnie wbijające w siedzenie.
i ten duet. Najlepszy duet jaki słyszałam kiedykolwiek.
Oni tak ze sobą korespondowali. Na takim luzie. Tak płynnie. Pięknie.
To była najwyższa klasa muzyczna na świecie.
Nie ma lepszych muzyków na ziemi. Widziałam to w każdym ich ruchu.
Czułam w każdej wydanej nucie. Rozkosznej. Włoskiej. Tak cholernie W Ł O S K I E J!!
Serce mi nie stanęło na tym koncercie. Nie otworzyłam się.
Czy to coś złego.
Nie.
To był po prostu fenomenalny koncert.
Genialny.
4 rząd na środku i PRASA z moim imieniem i nazwiskiem. przyjemne!!
/Stefano Bollani ed Enrico Rava al Teatro Regio di Torino/
/Stefano Bollani & Enrico Rava @ Umbria Jazz Winter 2008/
środa, 2 lutego 2011
wtorek, 1 lutego 2011
Ach te moje osobiste tytuły poznikały. bo wolę nic nie mówić. skoro nie mogę mówić wszystkiego.
tęsknię za LOTem.
za lataniem. za muzyką. jestem wygłodniała jak bezdomny pies.
nie mam czasu odlecieć. pobyć chwilę w sobie.
Bardzo bardzo tęsknię za jazzem.
Elektronika zmęczyła mnie obłędnie. Mam pisać recenzje do przesuniętego na koniec lutego numeru. Nie mam na to wciąż czasu; ani ochoty. Ponieważ pragnę tylko jazzu.
a więc cieszę się jak dziecko na czwartkowy koncert Enrico Rava w Teatrze Polskim.
Uwielbiam faceta. Jest zupełnie wyjątkowy.
no i niczego tak bardzo nie pragnę od jakiegoś czasu jak trąbki na żywo. /ostatnio nawaliłam ze dwa razy i nie dotarłam na trąbkę do Nowego Wspaniałego Świata, i do Małej i Czarnej/
Wiem dokładnie kiedy przestawiło mi się coś w głowie.
Tu mi się to stało -
http://koncertownik.blogspot.com/2010/09/dzisiaj-nie-mam-zadnych-zachamowan.html
Zaczynam dostrzegać uroki mojej ostatniej aktywności - nie muszę płacić za bilety na koncerty. Wchodzę. Niedługo będę miała taką fajną blachę. No po prostu, chcę iść na Ravę, idę. no miło. milusio. a właściwie NIEBO!!!
/Enrico Rava - Mi ritorni in mente/
W niedzielę był koncert Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Band na Skwerze Hoovera Fabryki Trzciny. Naprawdę rok czekałam, aż Paweł przyjedzie akurat z tym projektem do Warszawy.
To cholernie przykre, że byłam w niedzielę tak zmarnowana i zestresowana, że nawet na minutę nie otworzyłam się, że nic prawie nie słyszałam, ani nie czułam.
Koszmar prawdziwy. Koncert świetny. Cieszę się, że go widziałam. Samo patrzenie na Pawła w swoim autorskim projekcie było niewiarygodne. Ale nic, naprawdę nic nie słyszałam.
bo byłam jak sparaliżowana. Nie pamiętam podobnej sytuacji, naprawdę.
U mnie jednak za dużo się dzieje, i nie wyrabiam z tym wszystkim.
Mam nadzieję, że na Ravie tak nie będzie..
/Odpalcie koniecznie ten klip. 9 minut 13 sekund. Sączy się niczym kroplówka.
Niczym katalizator. Miłość.
Polecam wszystkim w weekend ten koncert:
http://malaiczarna.pl/malaiczarna/dzieje-sie&event=74
Trąbki niestety nie będzie. Ale wierzę, że Ktoś fajnie wyselekcjonował..
Więc zamierzam tam zajść. i się dobrze bawić. Rzadko dokładnie tego oczekuję od koncertu. A tutaj czuję, że będzie zabawa. Przeczucie, proszę Państwa, przeczucie.
/jak miło się tu zaszyć z Wami. a właściwie ze sobą. i z Ravą.
dobrej nocy :)
za lataniem. za muzyką. jestem wygłodniała jak bezdomny pies.
nie mam czasu odlecieć. pobyć chwilę w sobie.
Bardzo bardzo tęsknię za jazzem.
Elektronika zmęczyła mnie obłędnie. Mam pisać recenzje do przesuniętego na koniec lutego numeru. Nie mam na to wciąż czasu; ani ochoty. Ponieważ pragnę tylko jazzu.
a więc cieszę się jak dziecko na czwartkowy koncert Enrico Rava w Teatrze Polskim.
Uwielbiam faceta. Jest zupełnie wyjątkowy.
no i niczego tak bardzo nie pragnę od jakiegoś czasu jak trąbki na żywo. /ostatnio nawaliłam ze dwa razy i nie dotarłam na trąbkę do Nowego Wspaniałego Świata, i do Małej i Czarnej/
Wiem dokładnie kiedy przestawiło mi się coś w głowie.
Tu mi się to stało -
http://koncertownik.blogspot.com/2010/09/dzisiaj-nie-mam-zadnych-zachamowan.html
Zaczynam dostrzegać uroki mojej ostatniej aktywności - nie muszę płacić za bilety na koncerty. Wchodzę. Niedługo będę miała taką fajną blachę. No po prostu, chcę iść na Ravę, idę. no miło. milusio. a właściwie NIEBO!!!
/Enrico Rava - Mi ritorni in mente/
W niedzielę był koncert Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Band na Skwerze Hoovera Fabryki Trzciny. Naprawdę rok czekałam, aż Paweł przyjedzie akurat z tym projektem do Warszawy.
To cholernie przykre, że byłam w niedzielę tak zmarnowana i zestresowana, że nawet na minutę nie otworzyłam się, że nic prawie nie słyszałam, ani nie czułam.
Koszmar prawdziwy. Koncert świetny. Cieszę się, że go widziałam. Samo patrzenie na Pawła w swoim autorskim projekcie było niewiarygodne. Ale nic, naprawdę nic nie słyszałam.
bo byłam jak sparaliżowana. Nie pamiętam podobnej sytuacji, naprawdę.
U mnie jednak za dużo się dzieje, i nie wyrabiam z tym wszystkim.
Mam nadzieję, że na Ravie tak nie będzie..
/Odpalcie koniecznie ten klip. 9 minut 13 sekund. Sączy się niczym kroplówka.
Niczym katalizator. Miłość.
Polecam wszystkim w weekend ten koncert:
http://malaiczarna.pl/malaiczarna/dzieje-sie&event=74
Trąbki niestety nie będzie. Ale wierzę, że Ktoś fajnie wyselekcjonował..
Więc zamierzam tam zajść. i się dobrze bawić. Rzadko dokładnie tego oczekuję od koncertu. A tutaj czuję, że będzie zabawa. Przeczucie, proszę Państwa, przeczucie.
/jak miło się tu zaszyć z Wami. a właściwie ze sobą. i z Ravą.
dobrej nocy :)
poniedziałek, 24 stycznia 2011
niedziela, 23 stycznia 2011
/Fistful Of Mercy - Fistful Of Mercy/
/With Whom You Belong - Fistful of Mercy/
/30 Bones - Fistful of Mercy/
/Things Go Round - Fistful of Mercy/
/PJ Harvey - Written On The Forehead/
/With Whom You Belong - Fistful of Mercy/
/30 Bones - Fistful of Mercy/
/Things Go Round - Fistful of Mercy/
/PJ Harvey - Written On The Forehead/
Etykiety:
folk,
indie,
indie pop,
indie rock,
singer-songwriter
Otwieram komputer, odpalam Blue Foundation.
Mało mnie tu ostatnio..
W kwietniu będzie koncert Patricka Wolfa.
Wiecie w jaki sposób uzyskuje czasem takie informacje?
Generuje statystyke bloga. i widzę np. że ktoś wszedł do mnie po frazie:
"Patrick Wolf Stodoła". Co robię? To samo. Biorę googla. sprawdzam.
i się okazuje, że to akurat dzisiejsza wiadomość..
:)))))
Oczywiście prędzej czy później bym się zorientowała, że Patrick gra w Stodole.. W kwietniu czy w marcu będzie też God is an Astronaut - w Progresji.. W lutym będzie też kilka fajnych eventów..
Dzisiaj wysłałam jednego dziennikarza na koncert Godspeed U Black Emperor.
do Poznania. Żeby napisał artykuł. fajna sprawa.
/Patricka ostatnio zarzuciłam tutaj dosłownie 3 dni temu??/
Wiele koncertów przelatuje mi koło nosa ostatnio:
wczoraj Tymon & The Transistors, Trifonidis, Fluidacje, też coś było fajnego w Powiększeniu. a dziś Indigo Tree w Kulturalnej. The Bartenders.
Ale ja naprawdę nie mam siły tak biegać.
Składam się do kupy fizycznie.
Nie mogę doczekać się koncertu Kaczmarczyka w następną niedzielę.
i rozważam sobotniego Grzecha, przed jego trasą koncertową po Norwegii..
czy mówiłam o tym jak w czwartek wylądowałąm w Proximie na koncercie Thesis i Żywiołaka??? :)))
to dopiero przypał.. :))))))))
Thesis bardziej mi się podobało. Grali bracia mojego znajomego.
Wspaniałe gitary. ile mogłam, tyle w tym post-rocka widziałam...
Chciałam znaleźć go tam jak najwięcej. Widać -> post-rock mnie uwiódł w 100%..
Żywiołak był prawdziwym żywiołakiem - koszmarem, perwersyjnym koszmarem.
Orgią, przypierającą do ściany. przyprawiającą o ból głowy. Nie do wytrzymania. Nie do wyjścia. Inspirujące to to. i odpychające. Nowatorskie.
otwarte. Wybitne. choć koszmarne. /takie moje pierwsze skojarzenia.
dobranoc. odlatuję.
Jutro zajmę się moim zestawieniem płytowym. Recenzjami..
Numer lutowy zbliża się wielkimi krokami.
Mało mnie tu ostatnio..
W kwietniu będzie koncert Patricka Wolfa.
Wiecie w jaki sposób uzyskuje czasem takie informacje?
Generuje statystyke bloga. i widzę np. że ktoś wszedł do mnie po frazie:
"Patrick Wolf Stodoła". Co robię? To samo. Biorę googla. sprawdzam.
i się okazuje, że to akurat dzisiejsza wiadomość..
:)))))
Oczywiście prędzej czy później bym się zorientowała, że Patrick gra w Stodole.. W kwietniu czy w marcu będzie też God is an Astronaut - w Progresji.. W lutym będzie też kilka fajnych eventów..
Dzisiaj wysłałam jednego dziennikarza na koncert Godspeed U Black Emperor.
do Poznania. Żeby napisał artykuł. fajna sprawa.
/Patricka ostatnio zarzuciłam tutaj dosłownie 3 dni temu??/
Wiele koncertów przelatuje mi koło nosa ostatnio:
wczoraj Tymon & The Transistors, Trifonidis, Fluidacje, też coś było fajnego w Powiększeniu. a dziś Indigo Tree w Kulturalnej. The Bartenders.
Ale ja naprawdę nie mam siły tak biegać.
Składam się do kupy fizycznie.
Nie mogę doczekać się koncertu Kaczmarczyka w następną niedzielę.
i rozważam sobotniego Grzecha, przed jego trasą koncertową po Norwegii..
czy mówiłam o tym jak w czwartek wylądowałąm w Proximie na koncercie Thesis i Żywiołaka??? :)))
to dopiero przypał.. :))))))))
Thesis bardziej mi się podobało. Grali bracia mojego znajomego.
Wspaniałe gitary. ile mogłam, tyle w tym post-rocka widziałam...
Chciałam znaleźć go tam jak najwięcej. Widać -> post-rock mnie uwiódł w 100%..
Żywiołak był prawdziwym żywiołakiem - koszmarem, perwersyjnym koszmarem.
Orgią, przypierającą do ściany. przyprawiającą o ból głowy. Nie do wytrzymania. Nie do wyjścia. Inspirujące to to. i odpychające. Nowatorskie.
otwarte. Wybitne. choć koszmarne. /takie moje pierwsze skojarzenia.
dobranoc. odlatuję.
Jutro zajmę się moim zestawieniem płytowym. Recenzjami..
Numer lutowy zbliża się wielkimi krokami.
piątek, 21 stycznia 2011
czwartek, 20 stycznia 2011
środa, 19 stycznia 2011
/Contemporary Noise Sextet - Zero Gravity/
/Contemporary Noise Sextet - A Girl Killed Nicely/
/Contemporary Noise Sextet - Nautilius/
/DAGADANA-Tango from EP Wygadana/
/dagadana-kolir szczastia/
/Świetliki - Kochanie/
/Komety Wygladasz Zle/
/Contemporary Noise Sextet - A Girl Killed Nicely/
/Contemporary Noise Sextet - Nautilius/
/DAGADANA-Tango from EP Wygadana/
/dagadana-kolir szczastia/
/Świetliki - Kochanie/
/Komety Wygladasz Zle/
Etykiety:
alternative,
contemporary jazz,
jazz