niedziela, 6 lutego 2011

p a c h n ę l i m o n k ą

Coś jak Lambchop. Tylko lepiej.

/iLiKETRAiNS // Hope Is Not Enough/


/iLiKETRAiNS - Death of an Idealist/


/iLiKETRAiNS - A Father's Son/


/iLiKETRAiNS - We Saw The Deep/


/iLiKETRAiNS - A Divorce Before Marriage/


/iLiKETRAiNS - Progress Is A Snake/


nie myśleć.

sobota, 5 lutego 2011

Gdzie nikt nie może tam Tiersen może.
/Tiersen zawsze mi to zrobi. W każdej stylistyce.

/Yann Tiersen - Fuck Me/


/Yann Tiersen - Amy/


/Yann Tiersen - Till the End/


/Dobra. Już nie ściemniajmy. Pierwsze podejście do tej płyty miałam kiedyś słabe.
Ale przełamałam się. Aż dziwię się dlaczego było tak trudno.
Przecież to Tiersen, na Boga!! Zamknij oczy.

Ja mam za mocną wyobraźnię. naprawdę! :)

Latanie sprawia mi trudność ostatnio.
Właściwie nie słucham niczego. Nie oddycham.

Z małymi incydentami. ->

Czwartkowy koncert Enrica Ravy ze Stefano Bollanim - odnotowuję,
bo nie wypada nie odnotować, choć właściwie wcale nie chce mi się mówić. Cudnie.
Jak się dowiedziałam o koncercie, pierwszą moją myślą było - cholera. Wolałabym Ravę solo. Nie z fortepianem. Po co fortepian. Nieee. Trąbka. Trąbka. Trąbka!!!

Ale cały koncert patrzyłam na Stefano. słuchałam Stefano. A Rava był obok.
Nie chodzi o to, czy Stefano był przystojny, czy mi się podobał.
Jest mi to zupełnie obojętne. Ja w ogóle nie zauważam takich rzeczy jak uroda u mężczyzn. u muzyków. u ludzi.
To jak Stefano grał. Jak przy tym wyglądał. Jakie dźwięki generował. Było druzgocące.
Absolutnie wbijające w siedzenie.

i ten duet. Najlepszy duet jaki słyszałam kiedykolwiek.
Oni tak ze sobą korespondowali. Na takim luzie. Tak płynnie. Pięknie.
To była najwyższa klasa muzyczna na świecie.
Nie ma lepszych muzyków na ziemi. Widziałam to w każdym ich ruchu.
Czułam w każdej wydanej nucie. Rozkosznej. Włoskiej. Tak cholernie W Ł O S K I E J!!

Serce mi nie stanęło na tym koncercie. Nie otworzyłam się.
Czy to coś złego.
Nie.

To był po prostu fenomenalny koncert.
Genialny.

4 rząd na środku i PRASA z moim imieniem i nazwiskiem. przyjemne!!

/Stefano Bollani ed Enrico Rava al Teatro Regio di Torino/


/Stefano Bollani & Enrico Rava @ Umbria Jazz Winter 2008/

środa, 2 lutego 2011

/Ray LaMontagne- I still care for You/

wtorek, 1 lutego 2011

Ach te moje osobiste tytuły poznikały. bo wolę nic nie mówić. skoro nie mogę mówić wszystkiego.

tęsknię za LOTem.
za lataniem. za muzyką. jestem wygłodniała jak bezdomny pies.
nie mam czasu odlecieć. pobyć chwilę w sobie.

Bardzo bardzo tęsknię za jazzem.
Elektronika zmęczyła mnie obłędnie. Mam pisać recenzje do przesuniętego na koniec lutego numeru. Nie mam na to wciąż czasu; ani ochoty. Ponieważ pragnę tylko jazzu.

a więc cieszę się jak dziecko na czwartkowy koncert Enrico Rava w Teatrze Polskim.
Uwielbiam faceta. Jest zupełnie wyjątkowy.

no i niczego tak bardzo nie pragnę od jakiegoś czasu jak trąbki na żywo. /ostatnio nawaliłam ze dwa razy i nie dotarłam na trąbkę do Nowego Wspaniałego Świata, i do Małej i Czarnej/
Wiem dokładnie kiedy przestawiło mi się coś w głowie.
Tu mi się to stało -
http://koncertownik.blogspot.com/2010/09/dzisiaj-nie-mam-zadnych-zachamowan.html

Zaczynam dostrzegać uroki mojej ostatniej aktywności - nie muszę płacić za bilety na koncerty. Wchodzę. Niedługo będę miała taką fajną blachę. No po prostu, chcę iść na Ravę, idę. no miło. milusio. a właściwie NIEBO!!!

/Enrico Rava - Mi ritorni in mente/


W niedzielę był koncert Paweł Kaczmarczyk Audiofeeling Band na Skwerze Hoovera Fabryki Trzciny. Naprawdę rok czekałam, aż Paweł przyjedzie akurat z tym projektem do Warszawy.
To cholernie przykre, że byłam w niedzielę tak zmarnowana i zestresowana, że nawet na minutę nie otworzyłam się, że nic prawie nie słyszałam, ani nie czułam.
Koszmar prawdziwy. Koncert świetny. Cieszę się, że go widziałam. Samo patrzenie na Pawła w swoim autorskim projekcie było niewiarygodne. Ale nic, naprawdę nic nie słyszałam.
bo byłam jak sparaliżowana. Nie pamiętam podobnej sytuacji, naprawdę.
U mnie jednak za dużo się dzieje, i nie wyrabiam z tym wszystkim.

Mam nadzieję, że na Ravie tak nie będzie..

/Odpalcie koniecznie ten klip. 9 minut 13 sekund. Sączy się niczym kroplówka.
Niczym katalizator. Miłość.

Polecam wszystkim w weekend ten koncert:
http://malaiczarna.pl/malaiczarna/dzieje-sie&event=74
Trąbki niestety nie będzie. Ale wierzę, że Ktoś fajnie wyselekcjonował..
Więc zamierzam tam zajść. i się dobrze bawić. Rzadko dokładnie tego oczekuję od koncertu. A tutaj czuję, że będzie zabawa. Przeczucie, proszę Państwa, przeczucie.

/jak miło się tu zaszyć z Wami. a właściwie ze sobą. i z Ravą.

dobrej nocy :)

poniedziałek, 24 stycznia 2011

/Air - Cherry Blossom Girl (Official Videoclip)/


Strasznie zamotała mnie ta piosenka..
/ukradłam ją Piotrowi z fb!!/

dobranoc..

niedziela, 23 stycznia 2011

/Fistful Of Mercy - Fistful Of Mercy/


/With Whom You Belong - Fistful of Mercy/


/30 Bones - Fistful of Mercy/


/Things Go Round - Fistful of Mercy/


/PJ Harvey - Written On The Forehead/
Otwieram komputer, odpalam Blue Foundation.
Mało mnie tu ostatnio..

W kwietniu będzie koncert Patricka Wolfa.
Wiecie w jaki sposób uzyskuje czasem takie informacje?
Generuje statystyke bloga. i widzę np. że ktoś wszedł do mnie po frazie:
"Patrick Wolf Stodoła". Co robię? To samo. Biorę googla. sprawdzam.
i się okazuje, że to akurat dzisiejsza wiadomość..
:)))))

Oczywiście prędzej czy później bym się zorientowała, że Patrick gra w Stodole.. W kwietniu czy w marcu będzie też God is an Astronaut - w Progresji.. W lutym będzie też kilka fajnych eventów..
Dzisiaj wysłałam jednego dziennikarza na koncert Godspeed U Black Emperor.
do Poznania. Żeby napisał artykuł. fajna sprawa.

/Patricka ostatnio zarzuciłam tutaj dosłownie 3 dni temu??/

Wiele koncertów przelatuje mi koło nosa ostatnio:
wczoraj Tymon & The Transistors, Trifonidis, Fluidacje, też coś było fajnego w Powiększeniu. a dziś Indigo Tree w Kulturalnej. The Bartenders.
Ale ja naprawdę nie mam siły tak biegać.

Składam się do kupy fizycznie.

Nie mogę doczekać się koncertu Kaczmarczyka w następną niedzielę.
i rozważam sobotniego Grzecha, przed jego trasą koncertową po Norwegii..

czy mówiłam o tym jak w czwartek wylądowałąm w Proximie na koncercie Thesis i Żywiołaka??? :)))
to dopiero przypał.. :))))))))
Thesis bardziej mi się podobało. Grali bracia mojego znajomego.
Wspaniałe gitary. ile mogłam, tyle w tym post-rocka widziałam...
Chciałam znaleźć go tam jak najwięcej. Widać -> post-rock mnie uwiódł w 100%..

Żywiołak był prawdziwym żywiołakiem - koszmarem, perwersyjnym koszmarem.
Orgią, przypierającą do ściany. przyprawiającą o ból głowy. Nie do wytrzymania. Nie do wyjścia. Inspirujące to to. i odpychające. Nowatorskie.
otwarte. Wybitne. choć koszmarne. /takie moje pierwsze skojarzenia.

dobranoc. odlatuję.
Jutro zajmę się moim zestawieniem płytowym. Recenzjami..
Numer lutowy zbliża się wielkimi krokami.

piątek, 21 stycznia 2011

/The Seer's Tower - Sufjan Stevens/

czwartek, 20 stycznia 2011

/PATRICK WOLF - "HARD TIMES"/

środa, 19 stycznia 2011

/Contemporary Noise Sextet - Zero Gravity/


/Contemporary Noise Sextet - A Girl Killed Nicely/


/Contemporary Noise Sextet - Nautilius/


/DAGADANA-Tango from EP Wygadana/


/dagadana-kolir szczastia/


/Świetliki - Kochanie/


/Komety Wygladasz Zle/

ciiiiiiiiiiiiiii

/Balmorhea - Settler/

wtorek, 18 stycznia 2011

/Little Dragon - Feather/


Zapomniałam wrzucić album LD do wspaniałej 40stki z 2010.

/jak się pozbyć ze strony Lajków to ja teraz naprawdę nie wiem.
z całym kodem mi się zlało.. Może jak będę miała chwilę. Irytuje mnie to.
Więc rzadko wchodzę i nie patrzę :))

poniedziałek, 17 stycznia 2011

..

/Savina Yannatou - Somewhere is My Love/


/Marilyn Crispell - Cuida Tu Espiritu/


/Enrico Rava - Certi angoli segreti/

niedziela, 16 stycznia 2011

/Eleven Tigers - Stableface/


Kiedy zamykam oczy na koncercie, jestem na plaży w Gdyni. na dzikiej.
Za Bulwarem. mam lekką kurtkę. Jest wiosna. i kręcę się wokół swojej osi.
coś jakby tańczę. Coś jakby odlatuję. Coś jakby stapiam się.
Stapiam się w morzu. W sobie. W przeszłości i przyszłości. bez żalu.
wersja mocno robocza /nie w kolejności. nie kompletna. część poleci. ma być 30.
a brak mi tu jazzu. nie miałam głowy jeszcze.

1Sufjan Stevens – The Age of Adz
2Flying Lotus – Cosmograma
3The Roots – How I got over
4Klaxons – Surfing the void
5Holy Fuck – latin
6Jaga Jazzist – one armed bandit
7Hot Chip – one life stand
8Caribou - Swim
9Laura Marling – I speak because I can
10Gil Scott – Heron – I am new here
11The national – high violet
12LCD Sounsystem = this is happening
13Alva Noto & Blixa Bargeld –
14Max Richeter – Infra
15Antony and the Johnsons-Everything Is New/
16/The Flashbulb - Undiscovered Colors (Official Video)/
17Toro y Moi - Imprint After
18Abbott's ''Holkham Drones'' (Record Label: Border Community, 2010).
19Apparat's DJ-Kicks
20Kanye West 02 - Gorgeous (feat. KiD CuDi & Raekwon) -My Beautiful Dark Twisted Fantasy
21Mike Patton - Mondo Cane ( 2010) 06 - Urlo
22Fistful of Mercy - Fistful of Mercy "As I Call You Down"
23Igor Boxx - "Last Party In Breslau"/
24Bonobo Black Sands
25/Jan Garbarek - Officium novum/
26 How to Dress Well -- Ready For the World
27 john zorn, Mike Patron – Ipissimus
28 Pink Freud – Monster of jazz
29 Audio Bullys - Higher Than The Eiffel (Cooking Vinyl)
30Baths – Cerulean (Anticon)
31Autechre – Oversteps (Warp Records)
32Aardvarck – Choice (Eat Concrete)
33Eleven Tigers – Clouds Are Mountains (Soul Motive)
34Matthew Dear – Black City (Ghostly)
35UNKLE Where did the night fall
36The Dead Weather - Sea of Cowards
37Crystal Castles – Crystal Castles
38Arcade Fire – The Suberbs
39Deerhunter – Halycon Digest
40Trentemoller - Into The Great Wide Yonder

pardon. Cosmogramę Flying Lotus już wywalmy. Nie chcę jej tutaj.
a Eleven Tigers jest obecnie płytą roku 2010..

/Eleven Tigers - Stableface/


Levity?